czwartek, 19 stycznia 2012

milk.

Termometry w Krakowie wskazują plus cztery a więc śnieg ma przerąbane bo z minuty na minute jest go co raz mniej. Czubki butów poszarzały mi od tej brudnej wody.
Wczoraj dostałam wysypki, gorączki i ciarek… doprowadziło mnie to do przychodni. Okazało się, że moje jedzenie białka ma negatywny wpływ na mój organizm i kategorycznie mi go zakazano.  Może i nic dziwnego skoro wypijałam 3 litry mleka dziennie? ;-) Mleko to mój ulubiony napój, ubóstwiam jak niektórzy wódkę. Jestem uzależniona od mleka z ręką na sercu.
Tak czy siak, dziś na śniadanko szklankę mleka wypić musiałam.  Za to na obiad pyszna zupa krem z brokułów a nie jakieś tam wołowiny i kurczaki.
„Miesiąc warzywno- owocowy pani Agnieszko. Białka unikać jak ognia, kto to widział same białko jeść przez tyle czasu?!.” Powiedział mi lekarz. A więc przerzucam się na warzywa. Nie mam kompletnie pomysłu jak przeżyć ten miesiąc, nie mam kompletnie pojęcia o sezonowych warzywach i innych sposobach ich przygotowania niż ZUPY…. więc chyba zostanę wierną fanką veggie blogów. Może mi jakieś polecicie?
a tymczasem podelektuje się ukochanym mlekiem...........ale tylko na zdjęciach :-) 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz