poniedziałek, 16 stycznia 2012

home.

Po dzisiejszej wizycie w Ikei muszę przyznać, że strasznie jaram się wnętrzami.  Wiem, że moje wynajmowane mieszkanie w starym bloku nigdy nie będzie idealne i minimalistyczne jak karzą trendy gdyż to tylko jeden mały pokój, przedpokój połączony z kuchnią i miniaturowa łazienka....do tego krzywe ściany, podłogi i sufit, pordzewiałe rury i poszarzałe od szlugów parapety ;-) Co lokator to obyczaj. W sumie od 30 lat jestem dopiero 4 lokatorką i planuje trochę tu zabawić jeszcze.....hahaha
W krakowskim mieszkaniu chciałabym czuć się jak w swoim pokoju, tym pokoju w domu rodzinnym. Miałam śliczne jasnoróżowe ściany, jasne meble, stoliczek, pufki...wszystko było tam przejrzyste i bardzo dziewczęce, do tego wariacje firankowe mojej mamy ;-) masakra.....daję wam słowo, że jeżeli chodzi o firanki i zasłony NIKT nie ma takiej mani jak moja matka ;-) 
Lubię mieszkania ciepłe, takie które mają swój zapach a nie zapach nowości, sztywności i elegancji. Ciekawią mnie też białe ściany, z dobrze dobranymi dodatkami potrafią być niesamowicie eleganckie....niestety muszę zadowolić się białym psem przez którego po spacerkach ściany zrobiły by się raczej czarne.
Nie przepadam za mieszkaniami w których czuję się właśnie jak w Ikei, w których wszystko wygląda tak samo...i nie wolno tego dotykać, przestawiać... "BO TAK JEST TRENDI" )
Owszem, lubię porządek choć nie zawsze udaje mi się go dopilnować, wiadomo: praca, studia no i młodość która zobowiązuje...ale jak mawiają WIELCY LUDZIE ŻYJĄ W BRUDZIE więc czasem można dopuścić do nie umytych naczyń czy porozrzucanych staniczków  ;-)
Dziś zdałam sobie sprawę, że za naprawdę małe pieniądze można mieć przyjemne wnętrze i jednocześnie miłe dla oka, ładne. Choć tak bardzo broniłam się przed jakimikolwiek zmianami w tym krakowskim, przedwojennym burdelu ;-) I chyba w końcu polubię kolor czerwony bo dziś pokusiłam się na czerwoną lampkę......a czerwony działał na mnie jak na byka ;-) Kojarzy mi się tylko i wyłącznie z czerwoną szminką na ustach starych wrednych bab....Uraz z dzieciństwa? Może. 
Trochę dziś myślałam o moim mieszkaniu, trochę chcę tu zmienić i tak od kąd w nim mieszkam przeszło ogromną metamorfozę......ale jeszcze dużo przed nami :-) Wiem na pewno, że od jutra kupuję tylko te rzeczy, które mi się podobają i które będą mi POTRZEBNE. Jak np. dzisiejszy kosz na bieliznę...(również koloru czerwonego :O). Koniec zagracania mieszkania duperelami o których prędzej czy później zapominam i przestaje ich używać :-) 
Po wypłacie na pewno zmienie kolor ścian ;-) Ten przydymiony róż i rapowe plakaty na ścianie trochę bolą ;-)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz